środa, 8 maja 2013

Po pierwsze: wygoda!!



Ostatnimi czasy natrafiam coraz częściej na...niesamowicie naturalne blogi? Chodzi mi o dziewczyny, które faktycznie pokazują to, w czym chodzą na co dzień. Przecież nie każda z nas nosi codziennie szpilki, nosi markowe, drogie ciuchy. Nie wszystkich stać na Chanel :D

Oczywiście rozumiem, że popularne i znane blogerki część ciuchów dostają od sklepów, z którymi współpracują. Jednak coraz częściej spotykam się z tym, że choć odwiedzam różne blogi widzę te same ubrania, tylko inaczej zestawione.

Nigdy nie interesowało mnie to co "modne". Podążając za modą, ślepo za nią biegnąc możemy się przewrócić...i mieć problemy z podniesieniem się.  Dlatego wybieram ubrania, przede wszystkim wygodne i takie, w których czuje się dobrze.

Wczoraj ;)

 Marynarka - Jackpot
Bokserka - Stradivarius
Jeansy - Mohito
Baleriny - Goertz 17
Torba - Puma Ferrari
 

Bransoletki - Lilou i Ania Kruk.

 Niestety, ale oczywiście, jak chcę, żeby Patryk pomógł mi w zrobieniu zdjęć...pogoda odmawia współpracy.  Dlatego udało nam się zrobić tylko kilka zdjęć na dworze ;/

Poniedziałek ;)

 Koszula - len (firmy brak)
Spodnie - Tally Weijl
Torba - s.Oliver

Na koniec zamierzam się pochwalić. 25 sierpnia zeszłego roku, zostałam jedną z administratorek strony na Facebook'u: Inspiracje - makijaże & moda.


Strona rozwija się w zaskakującym tempie. Prowadzę ją obecnie razem z Sylwią, a to wszystko dzięki Dominice, którą na pewno kojarzycie z jej bloga: Dominika Budzyńska :)

Serdecznie zapraszam Was do polubienia!! W miarę możliwości staramy się codziennie dodawać zdjęcia kolejnych inspiracji :)

A teraz zabieram się do gotowania obiadu i  nauki do ostatnich egzaminów na studiach licencjackich ;)

Bisous :**

niedziela, 14 kwietnia 2013

GP Chin i brak czasu.

O czym najpierw? Może o braku czasu?
Studia, praca licencjacka...chwila wolna - impreza ze znajomymi.
A teraz na dodatek wszystkiego dopadło mnie przeziębienie. Akurat teraz, gdy pogoda na dworze sprzyja spacerom i spędzaniu czasu na wolnym powietrzu.
Bywa.

6 kwietnia minął rok od kiedy mały gryzoń - imieniem Gizmo - zagościł w moim pokoju. Śmieje się czasami, że to moje mało dziecko, i tak też jest. Czasami muszę wstać bardzo wcześnie - pogłaskać go, dać mu jeść. Pomimo tego, że bywa nieznośny, to szczerze go kocham.

Mój mały brzdąc: rok temu i w chwili obecnej.

Pomimo choroby zwlekłam się dzisiaj rano z łóżka, żeby obejrzeć GP Chin. Nie odpuściłabym za żadne skarby świata. 
I co? Jestem niesamowicie zadowolona z ostatecznego wyniku. Świetny zestaw na podium. Z racji mojego stanu (katar mnie pokonuje...przez chwilę czuje się lepiej, a zaraz mam katar "w oczach" i nic nie widzę) - dzisiaj postaram się to szybko streścić. 

Kimi miał problemy na starcie...powiem szczerze, serce zabiło mi mocniej. Cały czas jestem sercem z Lotusem. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Ale bluza wisząca w szafie mówi sama za siebie ;) 
Niesamowita jazda Massy...niestety coś potem się "spsuło". 

Nie powiem, ile mięsa poleciało w stronę telewizora, gdy zobaczyłam zderzenie Perez - Raikkonen. Ale, pomimo nieco zniszczonego nosa w bolidzie Fina, udało mu się osiągnąć świetny wynik.
Zaskoczeniem był dla mnie wynik Hamiltona. Myślę zresztą, że Mercedes także nie spodziewał się tak wysokiej lokaty. Walka Lewisa i Vettela na ostatnim okrążeniu - magia!! Adrenalina, emocje - właśnie dla takich chwil warto oglądać Formułę 1. 
Webber...cóż...ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Naprawdę go lubię. Sympatyczny facet. Coraz częściej słyszy się plotki, o jego odejściu z Red Bulla. Jeżeli mam być szczera to cała sytuacja w tym zespole jest dla mnie wysoce - dziwna. 
Zapomniałabym o Alonso... . Właściwie bez większych ekscesów, po prostu zrobił swoje. Jego tempo było niesamowite, a wygrana naprawdę mu się należała. Stwierdziłam też dzisiaj, że hymn Włoch to chyba najbardziej znany hymn świata :D

Trochę żałuję, że w tym roku nie zobaczę wyścigu na żywo, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Warto też wspomnieć o Robercie Kubicy!! Chociaż jedzie samochodem WRC2, chociaż w pewnym momencie zawiodła zmiana biegów i Polak musiał radzić sobie prawą ręką!, nie dał się. Jego wytrwałość mi imponuje. Może wybiorę się na jakiś rajd? Why not? :P

Co jest najlepsze? 
Zmiany, zmiany, zmiany. Koniec z brakiem wiary w siebie. To ma być mój rok. Mój czas.
W czerwcu wybieram się z mamą na weekend do Paryża!! Naładuje akumulatory przed obroną licencjatu.
Oczywiście w sierpniu wybieram się na kurs językowy do stolicy Francji, czyli wracam do moich wspaniałych przyjaciół. W tamtej szkole czuje się, prawie jak w domu. I nie mogę się doczekać, kolejnych dwóch tygodni :)

Przyjaciele, znajomi, z tym kojarzy mi się Kuźnia Rock Pub i  karaoke - i to chyba będzie moje najbarwniejsze wspomnienie ze studiów. :D 
Mam obok siebie ludzi, którzy choć czasami nie zdają sobie z tego sprawy, są niesamowici i dają mi niesamowitego energetycznego kopa - myślę, że wiedzą o kogo chodzi. ;)

 Na zajęciach z reklamy ;P

 Musze przyznać, że słońce nieźle mi dzisiaj w pokoju grzało. Uwielbiam widok z mojego okna ;)

 Pomyślałam o obronie...przyznaję się bez bicia: do niedawna nie miałam porządnych szpilek w szafie. Pepe Jeans - to ostatnio mój przyjaciel ;)

Nie myślę o ślubie (jak na razie nawet nie miałabym z kim go wziąć :P). Ale ta suknia to moje marzenie. Tak. To jest to.

Buziaki i do następnego. 
P.S. Zrobiło się ciepło - czas więc wyciągnąć kogoś na zdjęcia :D

piątek, 29 marca 2013

GP Malezji...i inne.

Zdjęcia pochodzą z zeszłego roku, ale zostały zrobione przeze mnie, albo przez mojego tatę ;)
Minął prawie tydzień od ostatniego wyścigu.
Było to 200 GP Fernando Alonso. Liczyłam na Ferrari, albo znowu na niesamowitą pracę Lotusa.

Kwalifikacje wygrał Vettel, przed dubletem Ferrari.
Naprawdę liczyłam na Massę, który nieźle zaczął sezon. Niestety Alonso zakończył wyścig już na początku...do dziś zastanawiam się, dlaczego nie zjechał do pit stopu i nie wymienił przedniego skrzydła... ;/ Massa po dobrej jeździe skończył wyścig na 5 miejscu. Ja jednak nadal wierzę w Ferrari.

Duży pech Force India. Obydwaj kierowcy nie ukończyli wyścigu i musieli zjechać do pit stopu, po właściwie nie do końca wiadomej awarii. Pistolety do przykręcania kół działały, myślę, że problem tkwił w nakrętkach. Szkoda.

Ogromny pech Buttona, który prawie wyjechał na tor bez koła... ;/

Końcówka wyścigu...cóż...tak naprawdę sama nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony to sport po części zespołowy. Dwa bolidy, dwaj kierowcy, muszę myśleć o tym, co byłoby dobre dla zespołu. Z drugiej strony to także walka indywidualności. Robert Kubica powiedział kiedyś, że w paddocku nie ma przyjaciół, tym bardziej na torze.

Dwie bratobójcze walki: Red Bull (Vettel kontra Webber) i Mercedes (Hamilton kontra Rosberg).
Myślę, że najbardziej kontrowersyjna była wypowiedź Vettela dotycząca jazdy Webbera. Zespół miał "zabrać powolniaka" sprzed nosa obecnego mistrza świata. Osoby, które interesują się Formułą 1 dobrze wiedzą, jak wygląda sytuacja pomiędzy kierowcami Red Bulla.
Webber podkreśla, że szanuje Vettella...jednak ich zachowanie na podium, przed wejściem na nie...sporo mówi.


Hamilton stojąc na podium powiedział, że Rosbergowi należy się ogromny szacunek. Każdy uważny słuchacz, mógł wychwycić moment w którym Rosberg specjalnie odpuszcza gaz, żeby tylko nie zbliżyć się za bardzo do zespołowego kolegi.


Nie można tutaj mówić o poleceniach zespołowych...ale myślę, że cała ta sytuacja była dość kontrowersyjna. Christian Horner (szef Red Bull Racing), powiedział, że nie wierzy w słowa Vettela, który powiedział, że "nie chcący" i "nie świadomie" wyprzedził Webbera... . Ewidentnie widać, że zespół nie stoi już tylko po stronie mistrza świata.

Z niecierpliwością czekam na następny wyścig,  w międzyczasie śledzę rajdy, w których występuje Robert Kubica. Cóż...rajd Wysp Kanaryjskich nie zakończył się dla niego szczęśliwie, ale jak sam mówi, musi się jeszcze wiele nauczyć.

Jeszcze z wieści motoryzacyjnych. Od razu po świętach kolejny Motor Show w Poznaniu!!!!!! Nie ma mowy, żebym odpuściła. Zamierzam wybrać się w piątek, a w szczególności odwiedzić stanowisko Ferrari, gdzie gościem będzie były kierowca F1 Giancarlo Fisichella.
Do zobaczenia ;)


A tymczasem...zastanawiam się, o co chodzi tej pogodzie?
Przecież już powinno świecić słońce, powinnam już schować płaszcz i kozaki...żałuje, że nie mogę tego zrobić. 


Ostatnio...cóż, jak to już u mnie bywa postanowiłam zmienić kolor włosów...

W rzeczywistości nie są takie ciemne ;D

A na koniec trochę wiosny!

 Gizmo też ma serdecznie dość zimy.

 Plastikowy kumpel Gizma.

A na koniec świąteczny prezent dla mojej mamy ;)

Bisous i wesołych świąt, smacznego jajka i śnieżnego Dyngusa! :**

środa, 20 marca 2013

F jak Formuła 1. F jak fanka...

F jak fanka...
Ogromna fanka. Kto normalny wstałby w niedzielę o godzinie 6.45?

Rozpoczął się nowy sezon Formuły 1. Moje życie znowu podporządkowane jest wyścigom, i tak do listopada. W tym roku jednak wszystkie wyścigi będę oglądać w zaciszu domowym.

Śledziłam zimowe testy i z niecierpliwością czekałam na pierwszy wyścig.

Wstałam w sobotę o 7, niestety jak się okazało w Australii padał silny deszcz i po Q1 (czyli pierwszej części kwalifikacji), przerwano rywalizację i przeniesiono na 1 w nocy w niedzielę. W sobotę wróciłam do domu późnym wieczorem i stwierdziłam, że poczekam do 1. Kiedy już wybiła godzina "zero", okazało się, że żadna polska stacja nie byłą na tyle łaskawa, żeby transmitować zmagania kierowców. Zaczęło się wielkie poszukiwanie. Ostatecznie transmisja zaczęła się na Polsacie Sport Extra jakoś o 1.30.
Vettel został zwycięzcą kwalifikacji, więc musiałam obejść się smakiem.

Kiedy ustawiałam budzik na niedzielę, okazało się, że prześpię zaledwie 5 godzin. Budzik zadzwonił o 6.45 i wyskoczyłam  łóżka jak oparzona.

Piorunujący start Massy, Webber oczywiście zaspał, prowadził Vettel. A gdzieś tam z tył Raikkonen cichutko piął się ku górze. Wyścig był naprawdę ciekawy. Choć wydaje mi się, że Pirelli w tym roku nie wzniósł się na wyżyny "tworząc" opony, które mogą rozdawać karty w tym sezonie. DRS nadal w użyciu.

Szczerze? Sercem zawsze będę z zespołem Lotusa. Eric Boullier jest jednym z najmłodszych szefów zespołów Formuły 1. Mają dwóch naprawdę dobrych, żeby nie powiedzieć, świetnych kierowców:
  • Kimi Raikkonen to klasa sama w sobie, mistrz świata F1 z sezonu 2007. Przed powrotem do Formuły, brał udział w rajdach, ale jak widać ciągnie wilka do lasu... ;), podziwiam jego opanowanie i wewnętrzny spokój;
  • Romain Grosjean (nazywany przeze mnie i moją mamę Romkiem tudzież Mopem) - mistrz świata GP2 (serii niższej niż F1), trochę "zagubiony" w poprzednim sezonie, prowokator kilku wypadków. Ale co by nie mówić chłopak potrafi jeździć, i myślę, że razem z Kimim mogą napsuć krwi czołówce - myślę tutaj o Ferrari i Red Bullu.

Wygrana Raikkonena niesamowicie mnie ucieszyła. Drugie miejsce Alonso też świetne, a warto przypomnieć sobie kłopoty Ferrari z początku poprzedniego sezonu. Przepraszam, że nie wspominam o Vettelu...co poradzę, po prostu go nie lubię i tyle.

Najwięksi przegrani, jak na razie?
Hamilton, Button...
Pierwszemu bolid odmawia posłuszeństwa. Mercedes miał sporo problemów, już podczas zimowych testów, także podczas treningów. Mistrz świata i choć ukończył wyścig na dobrym, piątym miejscu to myślę, że on sam nie jest zadowolony...
Drugiemu - czyli Buttonowi... cóż McLaren chyba też ma jakieś problemy. Podobno Vodafone nie ma pieniędzy i bardzo prawdopodobne jest to, że jeden z największych sponsorów, niedługo się wycofa. Zakończył wyścig na 9 miejscu i myślę, że jak na Buttona nie jest to świetny wynik. Szkoda mi go, bo to naprawdę dobry kierowca, który potrafi wygrywać. Świetnie panuje nad bolidem i oponami i życzę mu szczęścia.

Debiutanci.
Adrian Sutil to chyba nie debiutant. Choć musze przyznać, że jego "come back" był naprawdę imponujący. Force India może jeszcze namieszać.
Reszta? Cóż...czas pokaże. Jak na razie jest tak, jak zwykle. Caterham i Marussia wyraźnie odstają od całej stawki. Ale jeżdżą ;)

Teraz? Mogę tylko czekać na kolejny wyścig, który jest już w tym tygodniu. Na całe szczęście tym razem pobudka zapowiada się jakoś na 8.45, to zawsze trochę więcej snu.

Może kiedyś spotka mnie to szczęście i będę mogła pracować, gdzieś w pobliżu któregoś zespołu, albo w ogóle w pobliżu F1. Mam nadzieję, że na razie chociaż po każdym wyścigu uda mi się napisać taką oto notkę.

Bisous :**